Pacjenci coraz częściej pytają nas o diagnozę ADHD – mówi nasza dyrektor Katarzyna Wozinska. W naszym zespole mamy kilka specjalistek mających kompetencje, by przeprowadzić diagnozę w tym kierunku. Zapraszam do krótkiego opisu, jak to wygląda u nas, w Centrum Słowo.
Czym (nie) jest ADHD?
Diagnozujemy ADHD u osób dorosłych, małych i u młodzieży. Występujące w różnej konstelacji, czasem
z przewagą któregoś objawu: impulsywność, nadruchliwość i deficyt uwagi, które stale obecne, przynoszą cierpienie i zaburzają funkcjonowanie, coraz częściej są „odkryciem” dorosłych osób. Zaczynają rozumieć, dlaczego mają jakby „niewyuczalne” w toku życia trudności np. z punktualnością, kończeniem zadań czy organizacją czasu. Lub dlaczego muszą wkładać ogromną energię w rzeczy, którym innym przychodzą naturalnie. Opcji jest wiele i jedną z nich jest nadpobudliwość. Warto się przyjrzeć swoim podejrzeniom razem ze specjalistą. Szczególnie, że samotne autodiagnozowanie może wnieść zamieszanie i obarczone jest pewnymi kontrowersjami.
Co jakiś czas świat obiegają informacje o „wytworzeniu” ADHD przez chciwy przemysł farmaceutyczny. Do jego rzekomego nieistnienia miał się przyznać na łożu śmierci odkrywca zespołu nadpobudliwości, Leon Eisenberg. Inny obiegowy mit mówi, że ADHD istnieje tylko w szkole i wystarczy pozwolić dzieciom funkcjonować w trybie wolnym, np. leśnym, zamiast zmuszać do siedzenia w ławce, by objawy nadpobudliwości ustąpiły. Niestety, nie jest tak łatwo.
ADHD jest przypadłością trwałą – neurorozwojowym zaburzeniem. Oznacza to, że ma charakter wrodzony, jest zespołem związanym z nietypowym funkcjonowaniem układu nerwowego.
Skąd „popularność” ADHD?
Czy mamy do czynienia z wysypem ADHD w czasach współczesnych? Jeśli tak, to czy wynika to z popularności diagnozy i dopatrywania się jej cech na wyrost? Czy może jakiś czynnik cywilizacyjny sprawił, że więcej osób rodzi się z nadpobudliwością?
ADHD „nie istnieje” na tej samej zasadzie, co cukrzyca. To, że aby do niej doszło, muszą zbiec się różne czynniki, w tym cywilizacyjne. Nie oznacza to jednak, że nie da się rozpoznać charakterystycznego zbioru objawów, wskazać mechanizmów, które za nią stoją i konsekwencji posiadania tego schorzenia. A że czasem może wynikać ze stylu życia, żywienia, może ktoś nawet ma zyski z tego, że wielu osobom zaburza się metabolizm – no cóż… Można też zminimalizować jej skutki lub ją pogłębić, więc wydaje się, że do jakiegoś stopnia zależy od nas.
Z nadpobudliwością jest podobnie. Ma swoją powtarzalną charakterystykę, przejawy, efekty. Czynniki, które ją wywołały, mają różnorakie źródła, często możemy jedynie gdybać, bo genetyka (dziedziczność zaburzeń neurorozwojowych) wymaga warunków, które „obudzą” gen. Zjawisko to nazywamy ekspresją genów. Jak oddzielić jedno od drugiego u pacjenta, który żyje na tym świecie już kilkadziesiąt lat? Czy jest sens filozofować na ogólnym poziomie, gdy chodzi o poprawę jakości życia? Chodzi o ważne sprawy. Nadpobudliwością nie nazwiemy dynamicznego, żywiołowego temperamentu. Mówimy o niej, gdy z jej cech wynika cierpienie i gdy ma znaczny, zaburzający wpływu na różne sfery życia.
Diagnoza ADHD
Pomoc musi zacząć się od nazwania problemów, zwłaszcza, jeśli przyczyna jest trwała, biologiczna. Nas, specjalistów, będzie interesowało funkcjonowanie człowieka. Czy da się zauważyć stały wzór wpływu ADHD w życiu, od dzieciństwa? Na co wpływało? Czy zaburzało funkcjonowanie, przynosiło straty? W toku diagnozy wartościowe może okazać się spotkanie diagnosty i pacjenta z bliską osobą, małżonkiem, partnerem, rodzeństwem, rodzicem.
Realizacja pełnego wywiadu DIVA-5, poprzedzona badaniem przesiewowym, wymaga kilku spotkań. Zwykle udaje się zmieścić w ciągu trzech sesji. Musimy cofnąć się w czasie i prześledzić, jak pod różnymi względami wyglądało i wygląda radzenie sobie z wyzwaniami życia pacjenta.
Specjalista musi być uczulony zarówno na to, że bywają zaburzenia oraz sytuacje życiowe, które niektórymi objawami pokrywają się z nadpobudliwość psychoruchową (u dzieci może to być np. zespół stresu elektronicznego). Potrzebny jest czas, by wykluczyć bądź potwierdzić alternatywne możliwości. Prawdą jest też, że ADHD bardzo często współwystępuje z innymi problemami, takimi jak depresja lub zaburzenia lękowe. Można również wytworzyć „fałszywe” ADHD niezdrowym stylem życia, używkami, deficytem snu, nadmierną ekspozycją na ekrany, dietą. Dlatego tak ważne jest prześledzenie toku życia i porównanie wersji, jeśli to możliwe, z osobą, która dobrze zna pacjenta. Mówimy o przypadłości biologicznej, a zatem nie da się na ADHD „zachorować” w pewnym momencie życia. Postępowanie będzie oczywiście inne w przypadku, gdy objawy jedynie podszywają się pod diagnozę nadpobudliwości, niż przy potwierdzeniu tego zaburzenia.
Choć ostateczną diagnozę wydaje lekarz psychiatra, w większości przypadków nie dysponuje on możliwością poświęcenia tyle czasu na dokładne przyjrzenie się objawom. Przeprowadzenie wnikliwej diagnozy psychologicznej będzie dla lekarza dużą pomocą. Pomoże też podjąć decyzję o ewentualnej farmakoterapii, która w wypadkach szczególnego natężenia objawów nadpobudliwości może być konieczna.
A co po diagnozie potwierdzającej podejrzenia? Wsparcie. Być może długoterminowe. Na czym może ono polegać? O tym w kolejnym artykule.