adwent uważne święta

Adwent – uważne Święta

Zapraszamy razem z naszą terapeutką Martą Komorowską do 4 krótkich refleksji na każdą niedzielę adwentu.

Tydzień 1 – WOLNIEJ

Na to, jak przeżyjemy tegoroczne Święta ma wpływ to, jak będzie wyglądał nasz grudzień. Dla niektórych adwent to wyścig z czasem, maraton, w którym usiłujemy jak najwięcej zrobić, by zdążyć na czas. Przeżywamy więc ten okres w pośpiechu i napięciu, gubiąc niezbędne w tym czasie skupienie.

Bywa, że ciągle się spiesząc, reagujemy irytacją i budujemy w sobie poczucie frustracji. Problem polega też na tym, że gdy przychodzi wreszcie świąteczny czas, zbieramy żniwo zmęczenia, przeciążenia i może nawet pustki. Trudno jest odprężyć się na komendę i z dnia na dzień przełączyć się z trybu zabiegania w tryb relaksu i otwartości na bliskich. Nie jesteśmy robotem, którego można włączyć i wyłączyć. Potrzebujemy stopniowego przechodzenia z jednego stanu w drugi.

Jeśli chcę mieć święta wypełnione spokojem, muszę już teraz o to
zadbać, zwolnić tempo, robić mniej i wolniej. Może nawet zrezygnuję z niektórych aktywności, w miarę możliwości będę omijać zgiełk centrów handlowych lub zrobię mniej porządków – żeby mieć więcej czasu na refleksję. Pośpiech jest wrogiem spokoju, mogę się mu przeciwstawiać spiesząc się wolniej, działając wolniej, ale za to z większą uważnością na to, co przychodzi jako doświadczenie każdego dnia.

Tydzień 2 – CISZEJ

Zimowa aura i szybko zapadający zmrok sprzyjają skupieniu i wyciszeniu. W okresie adwentu bardziej niż zwykle mamy okazję ukierunkować swoją uwagę do środka, o ile nie damy się uwieść
świecidełkom bożonarodzeniowych jarmarków czy zgiełkiem sklepów.

Pozostawać w ciszy to znaczy widzieć więcej i głębiej o ile w ogóle mamy jeszcze w sobie tę tęsknotę, żeby przeżywać adwent
zgodnie z tym, co on oznacza. Nie chcę Ci mówić, że masz wyłączyć telewizor czy YT, chociaż mógłbyś, ale chcę powiedzieć, może najbardziej sobie, że kiedy jest cicho to mogę usłyszeć coś więcej. Mogę przyjrzeć się temu co jest we mnie poupychane, ściśnięte i niechciane.

W ciszy moc zyskuje to, co jest ukryte. Jeśli uciekam przed jakimiś myślami czy uczuciami, to w ciszy one wyjdą, dadzą o sobie znać.
Może tego nie chcę, może to jest jakieś straszne albo zawstydzające, ale tylko gdy te rzeczy wyjdą na światło dzienne, zostaną jakąś dostrzeżone, nazwane i zaopiekowane i wtedy tracą swoją niszczącą siłę.

W ciszy możemy też rzeczywiście odpocząć, naprawdę odpocząć. Wystawiając się na nadmierną ilość bodźców- nie jesteśmy w stanie wyciszyć swoich myśli, jedynie je wypieramy. Może więc
zdecydujemy się wpuścić trochę ciszy w naszą adwentową codzienność, żeby doświadczyć jej leczącego wymiaru.

Tydzień 3 – MNIEJ

W świecie rozbudzonych potrzeb i zachcianek potrzebujemy odrobinę minimalistycznego oddechu. Być może nie mamy już umiaru w naszych pragnieniach i tęsknotach, może przytłacza nas gonitwa myśli lub ilość spraw do załatwienia i nie umiemy tego wyciszyć. W naszej głowie panuje hałas i chaos, bo wszystkiego wydaje się być za dużo. Zbyt wiele decyzji do podjęcia, zbyt wiele myśli, informacji w mediach społecznościowych, zadań na każdy dzień, problemów do rozwiązania.

W tym wszystkim może pomóc nam wyznaczenie sobie priorytetów, rozpoznawanie tego na co warto poświęcać swoją uwagę i swój czas, i tego, z czego można zrezygnować, co można odpuścić, po co nie sięgać.

Nasze rozbiegane myśli nie biorą się znikąd, sami je karmimy nadmiarem zaśmiecających
treści z mediów, brakiem samodyscypliny, nieumiejętnością odmawiania sobie. Może właśnie w adwencie nasze wnętrze odetchnęłoby przeobrażając się w cichą betlejemską stajenkę.

Tydzień 4 – UWAŻNIEJ

Święta to dla wielu okazja, żeby spotkać się z rodziną, z którą na co dzień nie przebywamy. Bywa, że wcale nie jest to łatwy i przyjemny czas. Być może, mamy jakieś swoje oczekiwania co do tego, jak powinien wyglądać, czego inni nie powinni lub co powinni robić, jak się zachowywać, jak wyglądać, jak nas traktować. Jeśli te oczekiwania się nie spełniają, możemy odczuwać złość i frustrację lub nawet wyjść z kolacji wigilijnej pełni rozgoryczenia.

To co może pomóc nam otworzyć się na bliskich i przeżyć święta w dobrym nastroju jest uważność – czyli świadome, niedoceniające kierowanie uwagi na to, co dzieje się tu i teraz. Jest to też pewne przyzwolenie na to, by sprawy toczyły się po swojemu, zgoda na to, by bliscy zachowywali się tak jak się zachowują – bez odruchu ulepszania ich. Jest to akceptacja tego, by pewne sprawy wybrzmiały, bez konieczności natychmiastowego reagowania na nie, także zgoda na to, żebym ja się czuł/a tak jak się czuję, bez konieczności zmieniania swoich emocji i myśli.

Może być łatwiej przyjąć z akceptacją i spokojem to, co będzie częścią mojego świątecznego doświadczenia niż na siłę usiłować coś lub kogoś zmieniać.